niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 1

Rozdział 1
Obudziłam się w dość niewygodnej pozycji, bo leżąc pod jakimś drzewem w parku, a na dodatek nadal lał deszcz. Próbowałam przypomnieć sobie co się stało, a wtedy w głowie odtworzyła mi się historia: 
"Biegłam ulicą w środku nocy. Drogę oświetlały mi latarnie lecz i tak nie widziałam wiele ponieważ oczy miałam zaszklone od łez. (...) Mieliśmy spotkać się na miejscu o 20:00, jednak ja przyszłam pół godziny wcześniej. To co tam zobaczyłam załamało mnie. Mój, powtarzam, MÓJ chłopak całował się z wytapetowaną tlenioną blondyną. Nie mogłam na to patrzeć, więc wybiegłam z płaczem. Przebiegłam przez ulicę i skierowałam się do parku w który się poznaliśmy. Zaczął padać deszcz. No tak. Tego mi jeszcze brakowało. Ale nie poddałam się dotarłam na miejsce, które wyglądało teraz mniej, więcej tak:
Mimo to usiadłam na jednej z ławek i dałam się ponieść łzą. Nagle ktoś zakrył mi usta dłonią i wciągnął za najbliższe drzewo. Potem dostałam czymś w głowę i zapadła ciemność..."
Myślałam nad tym chwilę, a po chwili oślepiły mnie światła czarnego sportowego mercedesa, który zaparkował na ulicy, która jest dobrze widoczna z parku. Wysiadł z niego jakiś chłopak, który był bardzo podobny do Matthew'a, brata Angeliny. Zaraz, zaraz... to był Matt! I właśnie zmierzał parkową alejką w moją stronę. Ostatnie ok. 15 metrów przebiegł sprintem. No nie no, chłopak ma kondycje, nie powiem.
- Victoria?! - zapytał, gdy znalazł się obok mnie
- Tak - odpowiedziałam
- Co Ci się stało?
- Pamiętam, że miałam iść na imprezę z James'em (Tak na imię ma mój EX chłopak) i zobaczyłam tam, że on całuje się z jakąś wytapetowaną tlenioną blondyną. - zaczęłam płakać - Wtedy wybiegłam z tego klubu i przybiegłam tutaj. Potem usiadłam na ławce i zaczęłam płakać, a ktoś zakrył mi usta i wciągnął za drzewo. Potem dostałam czymś w głowę i chyba zemdlałam - zakończyłam swoją opowieść płacząc
- Już spokojnie nie płacz. - przytulił mnie - Chodź zawiozę Cię do domu i tam się przebierzesz, bo sukienkę masz doszczętnie zniszczoną.
Próbowałam się podnieść, ale poczułam straszny ból w kostce i upadłam. Blondynek zauważył to i wziął mnie na ręce uprzednio zabierając z ziemi moją torebkę, która na szczęście nie została ukradziona. Doszliśmy do jego auta a wtedy Matt otworzył drzwi i wsadził mnie na siedzenie. Po chwili siedział obok mnie. Odpalił samochód i po chwili ruszyliśmy w stronę mojego domu. Byliśmy na miejscu w 10 minut, a w drodze nie zamieniliśmy nawet słowa. Matthew wyjął mnie z pojazdu i ruszył ze mną w stronę drzwi. Dopiero teraz przypomniało mi się, że miałam nocować u James'a i dlatego nie wzięłam kluczy, a Oliver miał wyjść na noc z domu.
- Słuchaj Matt. - powiedziałam - Sytuacja jest taka, że ja miałam nocować u James'a i nie wzięłam kluczy, a Oliver miał wyjść na noc z domu.
- Ok. - odpowiedział  - Znaczy śpisz dzisiaj u mnie?
- Wygląda na to, że tak
Sytuacja z jazdą do domu blondyna była taka sama jak z przemieszczaniem się do mojego. Weszliśmy do środka i skierowaliśmy się do salonu. Blondyn położył mnie na kanapie oraz zdjął mi szpilki ze stóp, a sam udał się po schodach na górę. Po chwili zszedł i powiedział:
- Chyba Baby nie ma w domu, bo drzwi od jej pokoju są zamknięte na klucz, a ona zamyka je tylko jak gdzieś wychodzi
- Aha, ale powiem Ci, że mam teraz tylko jedno marzenie
- Jakie?
- Iść spać - uśmiechnęłam się
- W sumie masz rację, bo jest... - spojrzał na zegarek na nadgarstku - ...pierwsza trzydzieści trzy
- Troszkę późno - odpowiedziałam
- Nom. To robimy tak, że Ty śpisz na moim łóżku, a ja na podłodze, ok?
- Mi pasuje, chociaż mi różnicy nie zrobi jeśli to ja będę spała na podłodze
W tej chwili chłopak wziął mnie na ręce, zgasił światło w salonie i weszliśmy na górę. Doszliśmy do jak mniemam jego pokoju. Matt położył mnie na łóżku i podszedł do szafy. Po chwili wyszedł z pokoju i wrócił z  piżamą Angeliny w ręce.
- To twoja piżama na dzisiejszą noc. Całe szczęście Baby zostawiła ją na grzejniku do wysuszenia - uśmiechnął się miło
- Dzięki - odwzajemniłam gest - Pomożesz dojść mi do łazienki i rozepniesz mi sukienkę, a raczej  to co z niej zostało?
- Z przyjemnością
Blondynek już chciał wziąć mnie na ręce, lecz nie pozwoliłam mu i powiedziałam mu, że ma tylko iść obok mnie, żebym mogła się podpierać. Doszłam do wcześniej wymienionego pomieszczenia i przebrałam się w piżamę. Jakimś cudem wyszłam sama z pomieszczenia i spojrzałam na łóżko chłopaka. Siedział tam, a ja poczułam jakąś chęć jego bliskości. Moje przemyślenia przerwał błysk, a chwilę po tym grzmot. Szybko (znaczy tak szybko jak pozwalała mi na to noga) podbiegłam do łóżka... 
C.D.N.

2 komentarze: